baner tit


 
 

Zakłady Sprzętu Precyzyjnego Niewiadów SA z hukiem (dosłownie) powracają do tradycji produkcji militarnej. Tym razem hitem są m.in. granaty dymne, ćwiczebne, pociski termiczne i szkolne bomby lotnicze. Zakład podpisał dwie trzyletnie umowy z Ministerstwem Obrony Narodowej opiewające w sumie na około 28 mln zł. Tylko w tym roku wyprodukowane zostaną produkty za 6 mln zł, co stanowić będzie 10 proc. dochodów Niawiadowa SA W kolejnym liczba ta zostanie podwojona.

Niewiadów z hukiem
idzie w wojsko 






- MON zamówił u nas sprzęt, do którego mieliśmy już gotową dokumentację techniczną, opracowaną przez naszych inżynierów, także we współpracy ze specjalistami z Wojskowej Akademii Technicznej - mówi Mirosław Michalak, wiceprezes ZSP Niewiadów SA. - Wytwarzamy je od podstaw w naszym zakładzie, ale korzystamy także z usług kilku firm kooperacyjnych, m.in. z odlewni w Tomaszowie.
Nowinki schodzące z taśmy produkcyjnej spełniają wszystkie nowoczesne kryteria. Pierwsze wyposażenia trafiły już do żołnierzy. Ponadto władze firmy będą chciały zainteresować MON nowymi, dodatkowymi produktami, przede wszystkim służącymi do stawiania zasłon dymnych.
- Mamy nadzieję, że po wielu latach niewielkiego ruchu w tej branży z powrotem wejdziemy szeroko na rynek - dodaje Michalak. - Musimy przecież pamiętać, że zlecenia dla armii to gwarantowane pieniądze.
Obecną wielomilionową produkcję, z ponad 500 pracowników zatrudnionych w firmie, wykonuje niespełna 20 osób. Nadzorujący prace mają oczywiście wszystkie certyfikaty bezpieczeństwa, sam zakład posiada koncesje na wyrób broni i amunicji wystawioną przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
O jakość produktów można być spokojnym, niewiadomska firma ma bowiem w tej materii długą tradycję. W 2002 roku obchodziła swoje 80-lecie i przez długi czas po wojnie była zakładem wyłącznie o charakterze wojskowym. Jednak usługi takie świadczy przez cały czas. Dzisiaj o tej dziedzinie można już śmiało rozmawiać, ale jak wspominają starsi pracownicy, w czasach poprzedniego ustroju rozmowa na ten temat, nawet z żoną, była zabroniona.
W 2007 roku firma prowadziła także zaawansowane rozmowy w sprawie produkcji poduszkowca Anaconda. Pojazd charakteryzował się wysokimi osiągami. Silnik Verner o mocy 133 KM potrafił rozpędzić go do prędkości nawet 90 km/h. Miał kosztować w granicach 130 tys. zł. Wstępnie zainteresowały się nim jednostki antyterrorystyczne, Straż Graniczna, straż pożarna czy policja. Obecnie plan przycichł, ale jak zapewniają władze zakładu, nie wycofują się ostatecznie z projektu.
Podstawową dziedziną ZSP będzie dalej produkcja przyczep bagażowych i kempingowych, narzędzi i sprzętu gospodarstwa domowego. Myśli się także o szerszym zastosowaniu linii produkcyjnych do wytwarzania laminatów, być może na elementy konstrukcyjne niewielkich łodzi. Pomysłów jest wiele, ale prezesi nie chcą wszystkich zdradzać. Przed zakładem stoją bowiem niełatwe procesy restrukturyzacyjne.
war

----


 


Umożliwiliśmy Państwu komentowanie artykułów.
Treść komentarza przesyłana jest za pośrednictwem formularza bezpośrednio ze strony.
Umieszczenie Państwa opinii na stronie TIT on-line odbywa się każdego dnia
w godzinach popołudniowych.

Skomentuj artykuł

 

 

  pasek dolny